środa, 19 marca 2014

6 lat Inazumy

Anime Inazuma Eleven rozpoczęło swoją emisję w 2008 roku, a w naszym kraju miało swoją premierę w 2012. Emisja w Polsce miała ścisły związek z Euro, którego gospodarzami byliśmy razem z Ukrainą, podczas którego rynek domagał się jakiegoś serialu o piłce nożnej. W ten oto sposób Inazuma trafiła do nas. Jednakże gdy Euro2012 dobiegło końca to i ramówka naszego ukochanego anime znikła z anteny. Ale wiadomo polak potrafi. Wkrótce znaleźli się tłumacze, którzy stworzyli napisy do odcinków.
Japonia nie poprzestawała tylko na jednej serii. Oprócz oryginalnej serii opowiadającej o staraniach drużyny Raimona w Turnieju Strefy Footballu powstawały kolejne. Druga przedstawiająca rekrutację prowadzoną przez Kirę Hitomiko/ Linę Schiller do najlepszej jedenastki Ziemi przeciw walce z kosmitami z Aliea Gakuen. Następnie powołaną reprezentację Inazumę Japan, która dożyła do zdobycia pierwszego miejsca na świecie. Aż w końcu powstała seria GO, opowiadająca losy klubu Raimon 10 lat od wydarzeń w oryginalnej serii. Walka o przewrócenie prawdziwej gry w piłkę nożną bez ustalania zwycięzców i wyników z góry. Kolejne - GO Chrono Stone czyli walka z instytucją El Dorado chcąca wyeliminować football z historii raz na zawsze. W końcu seria GO Galaxy czyli walka z prawdziwymi kosmitami w turnieju Grand Celestia Galaxy. Powstały również trzy filmy o tematyce IE. A jak krążą plotki czwarty, kolejny ma mieć swoją premierę w wakacje. Niestety Polska, która jest głucha na prośby fanów nie pali się do tego by wyemitować kolejne odcinki serii. Ale przecież nadzieja umiera ostatnia, prawda? Kto wie, może doczekamy się anime z profesjonalnym tłumaczeniem....
W ciągu tych sześciu lat poznaliśmy wiele wspaniałych drużyn, postaci, wątków, hisstatsu, taktyk, avatarów czy dusz!
Dlaczego wam o tym piszemy? Bowiem dziś jest historyczna data, dla naszego kochanego anime. Dziś 19 marca 2014 wyemitowany został OSTATNI odcinek Inazumy. Nie powiem łezka zakręciła się w oku. Mimo, iż moja jak i pewnie wasza przygoda z IE zaczęła się dwa lata temu (podczas Polskiej premiery) mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ta seria zmieniła wiele w moim życiu. Dzięki temu poznałyśmy razem z Keiszą Was wszystkich! Gdyby nie IE nigdy nie powstałby ten blog! Kochane robaczki nie pozostaje mi nic innego jak tylko powiedzieć: Inazuma Eleven ARIGATOU! 



Jednakże nie myślcie sobie, że to wszytsko. Jak dobrze wiecie zbliża się koniec pierwszego sezonu na naszym blogu! Po tym nastąpi rozdział specjalny, w którym będziecie mogli wystąpić WY, czyli bohaterowie stworzeni przez was. Jednak jest haczyk. Aby móc wystąpić w naszym bonusie należy wygrać mały konkursik. Na czym polega zadanie, które należy wykonać? Prosimy, aby pod tym postem napisać w komentarzu jak Inazuma Eleven wpłynęła na was i jak odmieniła wasze życie. Czego najbardziej będzie wam brakować? Jaki moment najbardziej zapadł wam w sercu? Kogo najbardziej pokochaliście? itd. możliwości macie mnóstwo. Trzy osoby, które napiszą najlepsze komentarze dostaną możliwość stworzenia postaci, które wystąpią w bonusie. Mamy nadzieję, że się zgłosicie ;)
Powodzenia ;))
Lin ;*

niedziela, 2 marca 2014

35. Plotkara


-C-co to ma być- zapytał zbity z tropu Mark spoglądając na ogromny karton stojący na środku świetlicy klubowej.
-To jakieś ulotki, które nie wiadomo skąd znalazły się w pomieszczeniu samorządu uczniowskiego- powiedziała Nelly- Do czasu, aż nie wyjaśni się sprawa kto za tym stoi to- wskazała na paczkę- będzie tu.
Od razu jakby na komendę Kevin oraz Bobby wyciągnęli po kilka ulotek i zaczęli je głośno czytać.
-"Chcesz wiedzieć co dzieje się w murach naszej szkoły?"- zaczął niebiesko-włosy
-"Czy zwykła szara myszka po wyjścia z bram szkoły zmienia się w gorącego kociaka?" kto to pisał? Zapowiada się niezły ubaw!- zaśmiał się napastnik Raimona
-No nie wiem- zaczęła Silvia- ciekawe co tam będzie opisywać...
-Jeżeli tytuł nosi nazwę "Raimonowe ploteczki" to nie wróży niczego dobrego- zaczęła Nuka

*** 

-Wreszcie w domu!- powiedziała uradowana niebiesko-włosa wchodząc do pokoju i jednocześnie kładąc torbę przy biurku. Nuka jak zwykle rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu swojej kotki, która uwielbiała w nim spać gdy ta była w szkole. Pomieszczenie było dość duże, na fiołkowych ścianach wisiało pełno rysunków postaci z mang i anime, które dziewczyna tak namiętnie oglądała i czytała. Nie zabrakło tam również mnóstwa zdjęć, wiele z nich to te z przyjaciółmi, głównie tych poznanymi w Japonii, kilka Nuki w otoczeniu jej kotów, ale również samych kotów, szkolne cosplay'e, gdy kiedyś udało się jej namówić całą klasę na przebranie się, ale również fotografie z Zoe, rodzicami i ze szkolnych wycieczek. W rogu pokoju stał ogromny regał z mangami i płytami anime, półki był już tak zawalone, że ledwo starczyło miejsca na nowe egzemplarze. Ogromne łóżko z licznymi poduszkami w przeróżnych kolorach i kształtach zbombardowane było jeszcze większą ilością misiów i innych pluszaków. Na przeciwko niego stała komoda z telewizorem i dvd, na odtwarzaczu leżało pudełko od płyty z ulubionym anime dziewczyny. Ale również należy wspomnieć o ogromnym bałaganie panującym w środku. W każdym możliwym miejscu leżały książki, mangi, rysunki oraz przybory do rysowania, ubrania, kosmetyki i wiele innych. Czyli jednym słowem - typowy pokój, typowej japońskiej nastolatki. Na jednym z fotelów, oczywiście zawalonych ciuchami zwinięta w kłębek leżała śpiąca Dżinka, jej kotka.
-Tu jesteś maleńka- powiedziała biorąc ją na ręce, zbudzona głośno chrypnęła na swoją właścicielkę i wyślizgując się z jej objęcia wyszła z pokoju. Niebiesko-włosa spojrzała na miejsce gdzie przed chwilą zniknął ogon Dżinki i przeniosła wzrok na fotel, gdzie niedawno leżała- Nie wierzę, znów spałaś na laptopie- a raczej dokładniej mówiąc na laptopie i ciepłej ładowarce od niego.
Roześmiana nastolatka usiadła na łóżku i włączyła komputer. Pierwszą rzeczą oczywiście jaką robi się w dzisiejszych czasach było sprawdzenie poczty oraz facebooka. Jej uwagę przykuły liczne posty dotyczące jakiegoś bloga. Wszystkie wyrażały zachwyt nad nim i pochwały dla autorki za odważne i jednocześnie szczere opisy. Zaintrygowana dziewczyna postanowiła sprawdzić stronę. Już po pierwszym kliknięciu została przeniesiona na bloga. Wielki nagłówek "raimonowe ploteczki" aż raził w oczy. A to dopiero początek....

*** 

-Napijesz się czegoś Mia?- zapytał Jude stojąc w drzwiach
-Yhym, poproszę- powiedziała uśmiechnięta fioletowo-włosa. Nagle dziewczyna zauważyła, że dostała sms'a. Jedna z jej koleżanek napisała jej, że koniecznie musi wejść na jakiś adres internetowy i natychmiast pokazać to Jude'owi. Zaintrygowana zabrała leżący na biurku chłopaka laptop i włączyła go. Następnie wpisała adres podany w wiadomości i przeniosła się na blog. W tym samym momencie wszedł Kidou.
-Co masz?- zapytał
-Sue Sparrow, wysłała mi eskę, że muszę to zobaczyć i ty też powinieneś- powiedziała cicho biorąc od niego szklankę z sokiem

***

-Ej Steve gdzie masz tą ulotkę?- Kevin siedział przed komputerem gotowy by wyszukać stronę z plotkami
-Czekaj, czekaj- mruknął brunet przeszukując swoją torbę- chwilka, gdzieś tu jest... MAM!
-Szybko dawaj, zaraz sprawdzimy- powiedział uradowany napastnik zacierając ręce w szerokim uśmiechu.

*** 

Miles Ryan siedziała właśnie w bibliotece. Przeszukiwała książki w poszukiwaniu jakiś informacji na lekcję historii. Gdzieś za jej plecami usłyszała jakieś tajemnicze szepty odnośnie bloga i "raimonowych ploteczkach".
Przypominam sobie, przecież odstałam ulotkę podczas meczu...., pomyślała. W jednej chwili zapomniała o referacie na zajęcia i już siedziała przy szkolnym komputerze i wpisywała adres do przeglądarki...

***

Ostatnio w naszej szkole sporo się dzieje, zwłaszcza wśród naszych sportowców. Jeszcze dokładniej mówiąc- członków klubu piłkarskiego. Od czasu wygrania turnieju Strefy Futbolu nasi zawodnicy stali się obiektem zainteresowań sporej części dziewczyn, nie tylko z naszej szkoły. To chyba zauważył każdy z nasz, prawda? Jednak pragnę skupić się na podbojach konkretnego z nich. Ten chłopak otoczony jest przez sznureczek niezwykle atrakcyjnych, ale jednocześnie różnych od siebie dziewczyn, że nie dziwię mu się, że nie jest z żadną na stałe. 
Pewnie już domyślacie się o kim mowa, prawda? Jeżeli przez głowę przeszło wam nazwisko Nathan Swift, to trafiliście w dziesiątkę! 
Dzisiejszy artykuł będzie poświęcony właśnie jemu!  
Zaczynając od początków miłosnych podbojów naszego przeuroczego obrońcy. Wracając do czasów gdy Kazemaru należał jeszcze do klubu lekkoatletycznego. Wtedy pierwszą owieczką, której skradł serce została mała pierwszoklasistka Miles Ryan z sekcji biegaczy. Każdy z was z pewnością kojarzy te wszystkie ploteczki, które krążyły na ich temat... Jak to mała blondyneczka prosiła swojego senpai'a o to by razem z nią potrenował po zajęciach, by mogła polepszyć swoje umiejętności. Urocze prawda. Nic dziwnego, że po kilu tygodniach nasza sikoreczka zakochała się bez pamięci w asie lekkoatletów. Jednakże jej szczęśliwe zauroczenie natrafiło na godną konkurentkę.
Na pewno każdy z nas zna Nukę Lonbery, wiecznie uśmiechniętą i pełną energii dziewczynę, która jak sama o sobie mówi zna wszystkich w całej szkole! Tak! Ona i Nath są widywani ze sobą wiecznie, na każdej przerwie, że aż wniosek nasuwa się sam! Coś pomiędzy nimi musi, lub musiało być! Czy nie wydaje wam się podejrzane, że osoby z tej samej klasy, dodatkowo chłopak i dziewczyna, zawsze niezależnie od pogody są wiecznie niemalże widywani razem? Rano razem w drodze do szkoły. W ciągu dnia razem na przerwach. Po zajęciach razem w drodze do domu. Dodatkowo Nuka dołączyła do klubu piłkarskiego! Czyżby jej jedynym powodem była niezaprzeczalna miłość do piłki? A może nie tylko do tego sportu? Może chodzi również o wspaniałego obrońcę? 
Na pewno kojarzycie Margaret Bunny z klasy równoległej. Z pewnością każdy zauważył, że Margaret wielokrotnie potyka się lub przewraca, zawsze w obecności naszego dzisiejszego głównego bohatera.. Ba wielokrotnie trzymali się za ręce, a wiele razy wymieniali się czymś na korytarzu!
Kolejną miłostką naszego Nathana jest niejaka Sophie Fushin. Tą piękność z pewnością każdy zauważył. Pamiętacie różowo-włosą księżniczkę ociekającą seksapilem. Jeżeli drodzy panowie kiedykolwiek wyobrażaliście sobie ideał uroczej lolitki to Sophie spełnia go w 100%. Nasz Nathan ma nie lada szczęście. W dzień walentynek dziewczyna zaprosiła go na randkę i prawie się całowali! Dodatkowo przyszła na nasz koncert talentów i nasze misiaczki patrzyli sobie w oczy trzymając się za ręce niemal całą imprezę! Sophie była taka szczęśliwa, że aura miłości rozlegała się na całą dzielnicę!
Najlepsze zostawiłam na koniec! Było o niej głośno już pierwszego dnia gdy się pojawiła. Tak! Mowa o NIEJ, Amber Stourt. Jeżeli zrobić by ranking, to właśnie ona zajmuje pierwsze miejsce w sercu Nathana! Od pierwszego dnia zawróciła mu w głowie, co było widać na goły rzut oka! Czyżby to przypadek, że zawsze jest tam gdzie ona? Że zawsze pojawia się gdy jest ona sam na sam z innym chłopakiem? Czy wiecie kochani, że całą imprezę sylwestrową spędzili w jednej sypialni i ani na chwilę z niej nie wyszli? Wielokrotnie widywałam ich w dwuznacznych sytuacjach, a Nathan jest nią zachwycony! Czyżby już dokonał wyboru? Nawet gdyby to Amber najwyraźniej się znudziła, bo ostatnio jest widywana w towarzystwie kogoś innego... Byron Love, mówi wam coś to nazwisko? Ale o tym mowa już w innym artykule!
Wracając do Nathana, kręci się wkoło niego tak wiele pięknych, dziewczyn, że nic dziwnego, że nie może się zdecydować. Ale należy mu wybaczyć. Kto nie miałby mętliku w głowie przy takiej ilości dziewczyn? 
Poniżej artykułu widniało parę zdjęć. Na pierwszym z nich Miles i Nathan jak razem rozmawiali, fotografia była jeszcze za czasów gdy niebiesko-włosy należał do klubu lekkoatletycznego. Kolejne zdjęcie to Nuka i Nath podczas drogi do szkoły, dziewczyna mówiąc coś mocno gestykulowała, a chłopak śmiał się patrząc na nią. Kolejna fotka to Nathan w towarzystwie dziewczyny z włosami zaczesanymi w dwa koczki, Margaret trzymała w jednej ręce piórnik, a w drugiej długopis, który dawała chłopakowi. Następny obraz przedstawiał Sophie uwieszoną na jego ramieniu z ogromnym uśmiechem na ustach. Kolejne to moment gdy Kazemaru próbował dotknąć jej włosów podczas lekcji matematyki. Ostatnie zdjęcie to Nathan idący z olbrzymią ilością walentynek...

***

-O w mordę!- krzyknął Kevin, Steve już od połowy artykułu był na nogach i opierał się o stół- Wyobrażasz to sobie?
-Nath ma przerąbane... 

*** 

Miles wpatrywała się w ekran z szeroko otwartą buzią i nawet nie zwracała uwagę na bibliotekarkę, która pouczała ją, że popsuje sobie wzrok.

*** 

Mia o mało nie zakrztusiła się sokiem, który piła. Jude z poważną miną i założonymi rękoma wpatrywał się w litery na ekranie. 

*** 

Nuka z przejęcia zrzuciła z łóżka wszystkie misie i poduszki, czego nawet nie zauważyła. Dżinka, która próbowała ponownie wejść do pokoju głośno zasyczała widząc co zrobiła jej właścicielka....

Zapowiedzi Marka!
Pozostał nam ostatni mecz po którym zostanie wybrana reprezentacja Japonii. Naszym przeciwnikiem będzie... Liceum Zeusa! Nie zabraknie wspaniałych goli, hissatsu, akcji, kontuzji, zwrotów akcji oraz niesamowitych wydarzeń. Jak zakończy się to spotkanie? Kto przegra, a kto zdobędzie laur zwycięstwa? Aby się tego dowiedzieć koniecznie przeczytajcie następny rozdział pt."Boski mecz". Ale będzie się działo!

_______________________________________________________
Ohayo everybody!!
Kolejny rozdzialik przed wami, później już tylko mecz, reprezentacja i co... koniec sezonu! Uhuhuhu!!
Za ten rozdział podziękujcie tylko i wyłącznie Linie, bo to jej zasługa! Arigatou i gomen nasai <33
Mam nadzieję, że miło się czytało i zostawicie po sobie jakiś ślad ;*
Do zobaczenia! :D

niedziela, 26 stycznia 2014

34. Potyczka z dawnym wrogiem


-COOOOO?!- krzyknęli jednocześnie wszyscy zawodnicy znajdujący się w domku klubowym po wysłuchaniu relacji Silvii, Bobby'ego i Ericka.
-Niestety- powiedział Erick odwracając wzrok od wściekłych i jednocześnie przerażonych twarzy przyjaciół
-Co z tym zrobimy?- zapytał Max
-Jak to co?- zaczął Kevin- wybijemy jej go z głowy. A jak to nie pomoże rozwiążemy ten problem ręcznie..- dodał zaciskając dłonie w pięści
-Może nie aż tak brutalnie? Kevin-kun- powiedziała Silvia
-Nuka, znasz ją najlepiej z nas wszystkich. Myślisz, że jest świadoma tego, że to nasz największy wróg?- zapytała Nelly wyraźnie akcentując ostatnie słowo
-No wiecie...- zaczęła niebiesko-włosa wyciągając ręce przed siebie w obronnym geście- Ami zawsze zaskakiwała, w sumie tego można by się po niej spodziewać...
-Czyli nic na to nie możemy poradzić- powiedziała już spokojniejszym głosem Natsumi
-Dzień dobry- powiedziała cicho brunetka wchodząc do środka- przepraszam, za spóźnienie- dodała. Miała podkrążone oczy i włosy w nieładzie. Jej skóra była biała jak śnieg.
-Jesteś chora?
-N-nie. Po prostu, nie zrobiłam makijażu.
Jednak nawet chłopcy wiedzieli, że to zwykłe kłamstwo.
Mecz zbliżał się wielkimi krokami. Mark doskonale pamiętał jak jeszcze niespełna rok temu mierzyli się po raz pierwszy z tym zespołem. Gdy Jude był jeszcze pod wpływem Drak'a, to była zupełnie inna osoba. Wraz z pozostałymi dosłownie zmiażdżyli całą jedenastkę Raimona, strzelając im 19 bramek... Ale wtedy dopiero zaczynali, prawda? Teraz było inaczej. Wtedy mieli tylko dwóch zawodników z technikami hissatsu, teraz cała drużyna miała ich po kilka...
W końcu nastał długo wyczekiwany dzień meczu z dawnym wrogiem, a teraz przyjacielem. Trzeba było przyznać, z żadną inną szkołą Liceum Raimona nie miało takich dobrych kontaktów jak właśnie z Królewskimi.
Wszyscy nie mogli już doczekać się przybycia gości. Menadżerki zajmowały się przygotowywaniem wszystkiego czego mogliby potrzebować zawodnicy podczas meczu. Bidony z wodą, ręczniki, apteczka pierwszej pomocy, nawet piłki potrzebne do rozgrzewki znajdowały się na ławce. Oczywiście Nelly zamiast zajmować się pracami fizycznymi wolała dyrygować Silvią i Celią.
-Dobra dzieciaki- zaczął trener Hibiki siedzący na ławce- podaję pierwszy skład. W bramce: Mark. Atak: Axel i Kevin. Pomoc: Timmy, Nuka, Erick i Max. Obrona: Bobby, Jack, Todd, Nathan. Zacznijcie się rozgrzewać...
Wybrani zawodnicy z Markiem na czele wbiegli na murawę i zaczęli rozgrzewać mięśnie przed przybyciem Akademii Królewskiej.
Amber spojrzała z niedowierzaniem na trenera, czyżby dobrze usłyszała, że trafiła na rezerwę?!
Brunetka jedynie wzruszyła ramionami i usiadła na ławeczce przyglądając się pozostałym jak rozciągają mięśnie.
Nagle przez szkołe przeszło jakby trzęsienie ziemi. Chmara ciemnego dymu ograniczyła widoczność.
Ogromny autokar wjechał przez główną bramę szkoły po czym gwałtownie się zatrzymał. Drzwi do środka otworzyły się na oścież i wybiegło z nich kilkunastu chłopców w mundurkach Akademii. Stanęli po obu stronach czerwonego dywanu, każdy z piłką. Tuż za nimi wyszli zawodnicy drużyny piłkarskiej. Nacz czele szedł Jude, za nim Joe, Mia oraz David.
-Raimon- powiedział cicho Kidou spoglądając na dawną szkołę.
-Jude! Min'na!- krzyknął Mark podbiegając do nich- Dobrze was widzieć! Nie mogliśmy się już was doczekać. Pewnie chcecie się troszeczkę rozgrzać, co? Wtedy zaczniemy mecz, ok?
Endou, ty chyba nigdy się nie zmienisz, pomyślał kapitan Akademii

***

-Witam wszystkich zebranych! Mecz pomiędzy Liceum Raimona, a Akademią Królewską wkrótce się zacznie! Zawodnicy obu drużyn gotowi są już do rozpoczęcia tego emocjonującego zapowiadającego się spotkania! Specjaliści oszacowali szansę obu drużyn na 50%, czyli każdy ma szansę wygrać!
-Nie mogę się doczekać!- wrzeszczał Willy,który siedział na ziemi, bo nie starczyło dla niego mijesca na ławce
-Tsaaaa- Silvia spojrzała na niego litościwym wzrokiem
-Podaję skład gości!- krzyknął Chester- bramka to Joe King, obrona: Peter Drent, Alan Master, Gus Martin, Herman Waldon. Pomoc: Mia Use, John Bloom, Derek Swing. Atak: Daniel Hatch, David Samford oraz kapitan zespołu Jude Sharp! ZACZYNAMY!- wrzasnął ile sił w płucach
Kevin podał do Axela i od razu ruszyli w kierunku przeciwników.
-Erik- krzyknął Axel i podał mu piłkę
-Max!
-Nuka!
-Kevin!
-Nathan!
-Zawodnicy Raimona jeszcze nigdy nie byli tacy zgrani. Wygląda jakby czytali sobie wzajemnie w myślach!- skomentował Chester
-On ma rację- powiedziała Celia- Takiego zgrania nie widziałam od czasu...
-... finału Strefy Futbolu- dokończyła Nelly
W międzyczasie ofensywa zdążyła się zbliżyć do pola karnego Akademii.
-Nie damy wam się tak łatwo przebić!- powiedziała Mia- Good Smell!- krzyknęła posyłając w ich kierunku różową mgłę, która sprawiła, że Kevin, który aktualnie był przy piłce osłabł i upadł śpiący na ziemię. Fioletowo-włosa podała piłkę do Jude'a.
Kapitan gości minął pozostałych przeciwników wykorzystując do tego hisstatsu- Illusion Ball
-Sakuma! Wiesz co robić!- krzyknął do niego w biegu i kopiąc tym samym piłkę w jego kierunku.
-Sie robi!- zaczął David- Królewski Pingwin nr1!- krzyknął i zagwizdał, po czym wystawił nogę wysoko w górę, a pięć czerwonych pingwinów przyczepiło się do niej. Z całej siły kopnął w futbolówkę, a ptaki krążyły wkoło niej.
-Czekam!- powiedział Mark- Boska Ręka!
Kolizja tych obu hissatsu nastąpiła szybciej niż bramkarz Raimona się spodziewał. Czerwone pingwiny wbijały się ostrymi dziobami w palce Boskiej Ręki, przez co jego własna również odczuwała tę siłę. Piłka napierała całą swoją siłą na dłoń kapitana. Teraz pozostało jedynie wytrzymać do końca. Nie może teraz poddać się bólowi! Ale... Nie potrafił.
-GOOOOOL! Królewscy zdobywają gola! Nie minęło jeszcze piętnaście minut meczu, a Akademia już prowadzi!- krzyknął Chester 
-Oj nie dobrze- powiedział sam do siebie- Chłopaki, następnym razem obronię! Na pewno!
Ale, dlaczego tak się stało? Jak królewscy mogli w tak szybki sposób minąć pozostałych?, pomyślał Mark
-Jude, powinieneś być zadowolony- powiedział Derck w jego kierunku- Prowadzimy...
-Tsa, ale... coś jest z nimi nie tak..
-Masz coś konkretnego na myśli?
-Nie, będę musiał się temu dokładniej przyjrzeć
-Jak wolisz, wracajmy na pozycję

***

-Zmiana zawodników!- powiedział trener Królewskich w kierunku sędziego
-Derek Swing pomocnik gości schodzi z boiska- zaczął Chester- Na jego miejsce wchodzi... Fudou Akio!
Z autokaru powolnym krokiem wyszedł chłopak. Idąc czerwonym dywanem lekceważąco spoglądał na kolejno mijanych uczniów Raimona. Blada skóra, szare zimne oczy i brązowy irokez jednogłośnie świadczyły o tym, że z tym zawodnikiem nie należy zadzierać. Bez słowa minął wszystkich zawodników zarówno swojej jak i przeciwnej drużyny. Ustawił się na miejscu i z szyderczym uśmiechem czekał na wznowienie gry.
Gwizdek sędziego. Przy piłce Raimon.
-Nuka Lonbery długim podaniem kieruje piłkę pod nogi Axela Blaze'a! Ace Striker Raimona przedziera się przez połowę Akademii Królewskiej- komentował Chester- Na jego drodze staje Mia Use wraz z Alanem Master'em. Dwójka zawodników Teikoku odbiera mu piłkę i podają ją w kierunku Fudou! Czy zaskoczy nas ten zawodnik?!
Szarooki wyszczerzył zęby w podłym uśmiechu. Powoli zaczął biec w stronę połowy boiska Raimona. Na jego drodze pojawiła się Nuka. Dziewczyna próbowała mu odebrać piłkę. Jednak nowy nabytek Królewskich uderzył ją z barku, a niebiesko-włosa upadła. Uczniowie widząc bezczelne zachowanie Fudou zaczęli na niego gwizdać i wrzeszczeć. Jednak taka reakcja widowni wyraźnie go usatysfakcjonowała. Zawodnik dalej napierał na połowę przeciwników. Tym razem na jego drodze stanął mu Todd. Jednak i jego szybko ominął. Przeskoczył nad nim wysoko, a gdy już znajdował się za nim, niezauważalnie kopnął go piętą w plecy. Obrońca Raimona upadł i trząsł się z bólu.
-Zmiana zawodników!- powiedział trener Hibiki- Schodzi Todd Wallside, wchodzi Steve Grim. Steve- zwrócił się do zawodnika- Wejdź w pomoc. To samo powiedz Nathanowi. Zagramy dwoma obrońcami i sześcioma pomocnikami.
-Tak jest, trenerze.
Co kombinujesz, trenerze? Nigdy jeszcze nie ustawiłeś takiej formacji. Gra z dwoma obrońcami? To tak jakbyśmy strzelali sobie samobója, pomyślał Mark
Więc o to chodzi!, Jude w końcu zrozumiał o co chodziło, Mark, chłopaki, mam nadzieję, że zrozumiecie o co biega nim będzie za późno
-Ej trenerze- zaczęła Amber- Czy to bezpieczne?- zapytała spoglądając na obronę, która wyglądała jak sito.
-To się okaże
-Ma pan zamiar mnie dziś wpuszczać?
-Nie, raczej nie.
Dziewczyna cicho westchnęła. W sumie skoro i tak nie zagra, to po co ma tu siedzieć i się nudzić? Powoli wstała i ruszyła w stronę domku klubowego by się przebrać. Po drodze minęła jakąś dziewczynę, która roznosiła ulotki.
-Proszę- powiedziała wręczając jej kartkę
-Znowu jakieś korepetycje?-zapytała samą siebie, gdy dziewczyna odeszła w kierunku innych uczniów
Jednak treść ulotki była bardziej interesująca. Na jasnożółtej kartce widniał ogromny napis: "Raimon'owe Ploteczki!". Poniżej widniał adres bloga internetowego. Jeszcze niżej następująca treść: "Chcesz wiedzieć co dzieje się w murach naszej szkoły? Kto kręci z kim i dlaczego? Czy zwykła szara myszka po wyjściu z bram szkoły zamienia się w gorącego kociaka? Wchodząc na mojego bloga dowiesz się wszystkich najgorętszych i godnych uwagi ploteczkach. Gorąco zapraszam! Pierwszy wpis już na stronie! CO CHWILĘ COŚ NOWEGO!"
-Ootani, skąd to masz?- zapytała Nelly, która przeczytała treść ogłoszenia
Dziewczyna nerwowo zamrugała oczami.
-Myślałam, że wiesz. Gdy weszłam do pokoju samorządowego na stole była paczka, a w środku to- wskazała na trzymaną przez Nelly ulotkę- I był list. Że podczas meczu mam to rozdać wszystkim bo nie będzie lekcji więc nie będziemy musieli wchodzić do wszystkich klas oddzielnie.
-My?
-No tak, ja, Lucy, Merry i te dwie z pierwszej klasy. Ulotek było chyba z milion! Każda wzięła tyle ile zdołała i rozdała wszystkim napotkanym osobom...
-Dziwne. Nic o tym nie wiem. Dobrze Ootani. A sprawdzaliście chociaż tą stronę internetową?
-Nie. Nie było czasu.
-Może to jakaś promocja kółka dziennikarskiego. Celia?
-Słucham?- zapytała zbita z tropu menadżerka, całą rozmowę Nelly i Ootani wpatrywała się w Joe'go i nie byłą w temacie
-To, czy to sprawka waszej gazetki?
-N-nie... Naczelna nic takiego nie organizowała
Gwizdek sędziego. Koniec pierwszej połowy. Menadżerki musiały przerwać rozmowę z dziewczyną i zająć się zmęczonymi piłkarzami.
-Ootani, przestańcie to roznosić. Będę musiała to sprawdzić osobiście. Niestety nie zbierzemy tego co już rozdałyście. Jeśli możesz to dowiedz się co to za blog i co na nim pisze i kto to publikuje.
-Dobrze, Natsumi-san.
-Jesteście wyczerpani- powiedziała Silvia dając Jack'owi trzecią butelkę wody
-Są za silni. A ten co teraz wszedł. Bardziej agresywnego nie widziałem- stwierdził Erick spoglądając w kierunku autobusu, gdzie poszli Królewscy
-Fudou Akio. Kiedyś należał do Liceum Pirackiego, ale wyrzucili go. Teraz przeniósł się do Akademii. Onii-chan mówi, że jest bardzo brutalny, ale jednocześnie niesamowicie utalentowany- powiedziała Celia
-Zaczynamy drugą połowę!- krzyknął Chester- Obie drużyny wchodzą na boisko i ustawiają się na pozycjach. Wynik jak na razie to 0:1 dla drużyny Akademii, po fenomenalnym strzale Davida Samforda z hissatsu Królewski Pingwin nr1! Czy Raimon przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę?
-Zaczynamy- powiedział Kevin, a Axel mu przytaknął
Przy piłce Akademia. Jude, David i pozostali biegli na bramkę. Z łatwością minęli pomoc, mimo jej liczebności. 
Co tu się dzieje? Dlaczego trener tak postąpił? Przecież straciliśmy bramkę więc dlaczego zmniejszył obronę?, gorączkowo myślał blondyn
-Bobby- krzyknął Mark- bardziej na lewo
-Jack dwa kroki do przodu- w tym samym momencie krzyknął Timmy
-Oj fatalny błąd zawodników Raimona. Brak porozumienia sprawia, że obrońcy wpadają na siebie i dają przeciwnikom wolną drogę! Jednak Mark Evans ratuje swoją drużynę przed opresją!- komentował Chester
-Więc to jest to!
-Co?- zapytał Kevin
-Brakuje nam kogoś, kto nami pokieruje. Może i jego decyzje są trafne, ale nic nie zdziałają jeżeli tego nie widzimy. Potrzeba nam stratega. Teraz gdy nie mamy Jude'a, cała nasza gra pozbawiona jest logiki i racjonalnego myślenia- wytłumaczył Axel
-Czyli obojętnie co zrobimy nie wygramy?
-Potrzebujemy kogoś kto ma oczy dookoła głowy i będzie w stanie nas pokierować.
-Kapitan...
-Nie, Mark musi zajmować się bronieniem bramki. Z końca boiska raczej trudno mu będzie nam pomagać gdy pójdziemy po gola. Potrzeba nam jeszcze jednej osoby, która poprowadzi naszą grę po zwycięstwo.
-Więc spróbuj
-Ja?
-Jako jedyny rozgryzłeś to co próbował nam przekazać trener. Więc spróbuj.
-Dobra.

***

-Chłopaki- zaczął Mark gdy Królewscy ponownie minęli pomoc- okiwajcie ich!
-Nie!- krzyknął Axel- Jack użyj muru, ty Bobby wślizg!
-Słuchajcie Axela!- wrzasnął Kevin
Obrońcy posłusznie wykonali polecenia blondyna. Poskutkowało. Teraz przy piłce znajdowali się Raimon.
-Bobby podaj do Nuki!- polecił Jack
-Nie- wtrącił się Axel- niedaleko niej jest Mia. Bobby wyjdź na przód i podaj do Nathana. Dobrze! Nathan podaj do tyłu, do Steve'a. Uważaj na Fudou. Steve, nie daj się wykiwać. Z lewej!
Polecenia wydawane przez Axela były bezbłędne! Wkrótce cała drużyna zdążyła pojąć, że przez cały czas brakowało im kogoś, kto nimi pokieruje. Teraz Axel przejął tę rolę i szło mu znakomicie. Jednak ten wciąż miał obawy.
-Nuka, podaj do mnie.
-Ok!- niebiesko-włosa kopnęła piłkę
Nie mogę teraz strzelić, bo Joe mnie przejrzy na wylot. To samo Kevin, jest osłaniany przez obrońców, ale Nuka. Jeżeli wziąć pod uwagę jej wysokie skoki.. I fakt, że jest niekryta. Tak powinno wyjść.
-Twoja!- krzyknął posyłając piłkę powrotem w stronę Nuki
Że co?, pomyślała
Niebiesko-włosa zaczęła wykonywać obroty wkoło własnej osi. Po około pięciu z nich wyniosła się parę metrów nad ziemię i stanęła twarzą do bramki. Wkoło niej zaczęły pojawiać się ciemnoczerwone linie wiatru które otoczyły dziewczynę i zamieniły się w ogromną czerwoną różę. Następnie kwiat otworzył się, a zawodniczka wyskoczyła z niego wysoko w górę i kopnęła piłkę z podwójnej przewrotki. Futbolówka niesiona ogromną ciemnoczerwoną siłą leciała wprost do bramki.
-Floral Despair!
-GOOOOOL! Raimon wyrównuje! Nuka Lonbery odkrywa swoją własną, samodzielną technikę hissatsu! Niesamowite!
-Ale to ja chciałem nazwać tą technikę!- zaczął zignorowany Willy
-Jest jeszcze szansa- powiedziała sama do siebie Silvia trzymając ściśnięte dłonie
-Idźmy za ciosem!
-OK!
Drużyna znów odzyskała wiarę w swoje zwycięstwo. Parę minut później zawodnicy znów byli pod bramką przeciwników. Tym razem Axel i Kevin wykonali starą, ale dalej niebezpieczną technikę - Smocze tornado. Zmieniając wynik na tablicy 2:1 dla Raimona. Taki wynik pozostał już do końca meczu!

Zapowiedzi Marka! NUKI!!
W końcu dało mi się stworzyć moje własne hissatsu! Dałam czadu co nie? Niestety problemy Raimona dopiero się zaczynają. Po szkole krąży tajemnicza blogerka, która wepchnie się w każdą szczelinę i wyciągnie na światło dzienne najdrobniejsze sprawy! Potrafi każdą informacje przekształcić na największe kłamstwo. Prawdę przedstawia tak jak ona chce to widzieć. Jeszcze.. uwzięła się właśnie na nasz klub piłkarski, wyobrażacie sobie? Na kogo uwzięła się jako pierwszego? Czy to będzie mieć jakieś poważne konsekwencje? Aby się tego dowiedzieć koniecznie przeczytajcie następny rozdział pt. "Plotkara" Ale będzie się działo!


________________________________________
Hej miśki!
PRZEPRASZAMY, naprawdę przepraszamy was za to, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział. Ale sami wiecie, szkoła, końcówka semestru zaliczenia (w moim przypadku - tak;p) naprawdę chciałyśmy wyrobić się szybciej... ale chyba warto było czkać co nie?
Jak wrażenia? Czekamy na SZCZERE odpowiedzi ;d

P.S pisałam juz o tym na sb, ale powtórzę - zapraszam do działu postacie nowy wygląd ;) 

wtorek, 24 grudnia 2013

Merry Christmas



Kolejne święta!!!!! Kto by pomyślał, że wspólnie wytrwamy aż tyle?? :D Nawet nie wiecie, jak wspólnie z Liną, jesteśmy szczęśliwe, że aż tylu was tu jest, czyta naszego bloga i na bierząco go obserwuje. Ten post kierowany jest głównie do tych, którzy czytają bloga, ale go nie koentują. Różne są tego powody, ale my widzimy ile jest wyświetleń i potrafimy dodać dwa do dwóch ;) ARIGATOU dla was wszystkich! Gdyby nie wy... no nie było by niczego ;P
Ale są święta, więc wypada nam złożyć wam życzenia!
Śniegu po nerki
Wesołej pasterki
Prezentów moc
Sexu co noc
Pysznego bigosu
Gwiazdki z kosmosu
I udanego wskoku
do 2014 roku!


(Tak wiem, że śniegu nie ma! Nie przypominajcie ok? ~ )

WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJ NAJ NAJ  :*
A tu macie naaaaaaaaaaaaaaaaaaajlepszą nutę na święta, jaką mogę wam polecić *o* 
-> https://www.youtube.com/watch?v=yVLxRXoLaas


WESOŁYCH ŚWIĄT OD KEISZY I LINY!!!! <3

poniedziałek, 9 grudnia 2013

33. Odkryte tajemnice


-Nuka, Nuka, NUKA!- z rozmyślań wyrwał dziewczynę natarczywy głos, wokół niej zebrali się prawie wszyscy zawodnicy, z którymi chodziła do klasy.
-Hai?
-Wszystko dobrze? Ostatnio zachowujesz się jakoś dziwnie- zapytał życzliwie Bobby opierając się o jej ławkę.
-Yhym, czemu pytasz?
-Zawsze tryskasz energią, a ostatnio zachowujesz się jakby wyczerpały ci się baterie- powiedziała Nelly
-Naprawdę? Przepraszam, nie chciałam was martwić- odparła z wymuszonym uśmiechem, wstając chwyciła torbę i udała się w stronę korytarza.
W drzwiach minęła się z Amber. Dziś brunetka uczesana była niesfornego kucyka, co jeszcze bardziej podkreślało fakt, że ścięła włosy.
-A z nią co?- zapytała wchodząc do klasy i pokazując kciukiem w miejsce, w którym przed chwilą stała niebiesko-włosa.
Wszyscy obecni wzruszyli ramionami.
-Dobra dzieciaki zaczynamy lekcję- powiedział profesor wchodząc do klasy- Przeczytajcie temat ze strony 286. Później go omówimy...
Uczniowie jak to uczniowie, prawie każdy miał ważniejsze rzeczy do roboty niż czytanie kolejnego nudnego tematu z języka japońskiego. Willy, oczywiście jak to on, był wyjątkiem. Jak zwykle tak zażarcie studiował treść czytanego rozdziału, że nosem prawie dotykał podręcznika. Nelly również zajęła się czytaniem tematu. Głownie dlatego by nikt nie widział, że córka właściciela szkoły obija się na lekcjach.. Mark jak zwykle położył swój notes w książkę i udawał, że się uczy podczas gdy szukał kolejnej sekretnej techniki pozostawionej przez dziadka. Ichinose i Domon zajęli się przeglądaniem jakiegoś amerykańskiego pisma, które przesłał Erickowi ojciec. Sam położył się na ławce i postanowił policzyć wszystkie kratki w swoim zeszycie, by nie zasnąć z nudów. Silvia dyskretnie zaczęła przygotowywać plan treningu na jutro, a Kevin jej w tym pomagał. Menadżerka pokazywała mu przedstawiony na schemacie zestaw ćwiczeń, a napastnik podpowiadał co mogłaby zmienić. Axel jak zwykle wpatrywał się przez okno na miasto. Robił to już tak często, że zapadło mu w zwyczaju. Znał już ulice z których jak co dzień o tej samej porze, ci sami ludzie wychodzą w te same miejsca, w tych samych sprawach. Zza rogu właśnie powinna wyłonić się postać małej dziewczynki z babcią, które szły od piekarni po bagietki. I tak właśnie było. W połowie drogi spotkają listonosza, który wręczy kobiecie plik listów i pocztówek. Zdejmie czapkę, ukłoni się jej i pójdzie dalej w kierunku kwiaciarni, gdzie długowłosa blondynka, będzie podlewać pelargonie na oknach i wystawiać wiązanki na chodnik. Zadowolony Blaze uśmiechnął się do siebie, gdy jak zwykle jego przewidywania się sprawdziły. W kącie sali siedział też Jim, ale tego jak zwykle nie zauważono. Zamyślony ponurak szkicował właśnie coś w swoim zeszycie. Nawiasem mówiąc Jim przepięknie rysował, o czym wiedzieli tylko nieliczni, nieliczni czyli jedynie Max i Nuka. Gdy dotarło do niego co narysował, a raczej kogo doznał szoku i z prędkością światła zniszczył dowód zbrodni.
-Nie było ci szkoda?
-Słucham?- Amber odłożyła telefon na blat ławki i spojrzała w kierunku, z którego padło pytanie.
-Włosy, nie było ci szkoda?- zapytał Nathan.
-Nie, jakoś niekoniecznie...- mówiąc to dotknęła ich końcówek- Teraz bynajmniej się nie plączą..
Ami delikatnie przechyliła głowę w jego kierunku "prezentując" idealnie trzymającą się fryzurę. Ale  jeden niesforny kosmyk nie układał się na jej grzywce tak jak powinien i dosłownie prowokował by go poprawić. Nim chłopak zdążył pomyśleć wyciągnął dłoń i zaczął ją zbliżać w kierunku głowy brunetki. Jednak ta impulsywnie odtrąciła jego dłoń, która znajdowała się w połowie drogi. Spojrzała na niego tym samym gniewnym wzrokiem, którego zawsze używała przeciwko Willy'emu.
Nagle oboje jak na komendę odwrócili się w stronę blatu ławki.. Wyświetlacz telefonu dziewczyny podświetlał się co oznaczało, że dostała SMS'a. Brunetka spojrzała na wiadomość, którą otrzymała i uśmiechnęła się szeroko. Nathan, mimo że nie lubił zaglądać w cudzą korespondencję, delikatnie zerknął co ją tak uradowało. Jedyne co udało mu się odczytać to sowo "spotkanie"...
-Psssst.. Psst
Oboje odwrócili się do tyłu.
-Co?
-Nuka, nie wróciła po tym jak wyszła. To do niej niepodobne- powiedział Bobby, a Erick mu przytaknął.
-Zaczynam się martwić- dodał Ichinose.
-Hymmm- zaczął zastanawiać się Bobby- To musi być coś poważnego...
-Dobra, mieliście wystarczająco dużo czasu na przeczytanie. Zapiszcie w zeszytach temat....
-Ej, którego dziś jest?- zapytał Mark, zastanawiając się nad datą, którą chciał zapisać na marginesie.
-Dwudziestego- powiedział Sam.
-A luty to drugi miesiąc co nie?
-Tak- odparła Silvia- Tylko nie pomyl roku, Endou-kun.
-Cholera...- powiedziała Amber jakby coś ją olśniło- Profesorze...- zaczęła wstając- Źle się czuję, mogę pójść do pielęgniarki?
-Tak, Nathan, zaprowadzisz ją?- odparł sensei
-Mógłby to zrobić Axel?- zapytała, na co odpowiedziała jej niezręczna cisza- I Mark?- dodała po chwili
-Tak...
Cała trójka wyszła z sali. Na korytarzu obrali kierunek w najbardziej ciche miejsce w szkole - gabinet szkolnej pielęgniarki. W połowie drogi Axel, który szedł na czele zatrzymał się.
-Tu nikt nie powinien nas usłyszeć- odparł krzyżując ręce i zamykając oczy oparł się o ścianę. Amber natomiast usiadła na ławkę. Mark, który jak zwykle nie wiedział o co chodzi stał jak wryty.
-Czujesz się już lepiej?- zapytał w kierunku dziewczyny
-Jak zwykle...- odparł Gouenji- Am chce nam coś powiedzieć.
Kapitan spojrzał w jej kierunku
-Chodzi o Nukę- zaczęła- Nie wiem czy powinnam wam o tym mówić.. Dokładnie pięć lat temu..- urwała- Kiedykolwiek zastanawialiście się dlaczego jej rodzina przeprowadziła się do Japonii? Kiedyś mieszkała jak ja w Polsce. Ale. Wtedy. Jej...- wzięła głęboki oddech- Dziś jest rocznica śmierci jej starszej siostry! Dokładnie pięć lat temu zmarła Zoe Lonbery. To dlatego jej rodzina wróciła do Japonii. Dlatego się tu przeprowadziła. 
-N-Nuka miała siostrę? Nic o tym nie wiedziałem...
-Nikt o tym nie wiedział. Ukrywała to przed wami wszystkimi..- przełknęła głośno ślinę- Zoe jechała z innymi na zawody lekkoatletyczne. Ja nie jechałam z nimi, bo to był turniej tylko dla gimnazjum i liceów. To było zimą. A jechali, aż do Włoch, w Alpy. Od ośrodka dzieliło ich tylko 60 kilometrów. I wtedy spadła na nich lawina. Autokar stoczył się z drogi. Kilka szyb pękło w drobny mak, a Zoe wypadła głęboko pod lawinę, w śnieg... Zanim ją odnaleźli było już za późno. Tata mówił, że nawet gdyby od razu zaczęliby ją ratować szanse na to, by przeżyła byłyby mniejsze niż zero... Później się przeprowadzili. Z nas wszystkich- miała na myśli Elaquaiczyków- najbardziej przeżył to Jonathan. Chodził z Zoe. Gdy Nuka i jej rodzice wyjechali... stracił jedyny łącznik z Zoe..
Axel zamknął oczy i zaczął nad czymś się zastanawiać. Natomiast Mark miał w oczach gigantyczne krople łez, a po jego policzkach spływały już strużki.
-N-nie było mnie na pogrzebie. Odbył się tu, w Japonii. Od tamtego czasu... nie miałam kontaktu z Nuką. Dopiero teraz, a gdy ją zobaczyłam, to tak jakby to była Zoe.. W sumie niezupełnie. Zoe miała czarne włosy i nigdy ich nie wiązała. Była też wyższa... Ale wszystko inne... Pamiętam jak Nuki zareagowała gdy zobaczyła jej... ciało w t-trumnie. Nie można było jej uspokoić przez kilka godzin... Nigdy tego nie zapomnę.. To było straszne..

***

-Coś długo nie wracają powiedziała Nelly spoglądając na puste miejsca. Od minuty trwała przerwa, a na następnej lekcji mieli Informatykę w innej sali
-Może zaczniemy ich pakować?- zapytała Silvia
-Dobry pomysł- odparł Kevin i z szybkością światła znalazł się przy ławce Amber. Miał teraz doskonałą okazję, by móc poszperać w jej torbie i dowiedzieć się czegoś o tych białych tabletkach- Gdzieś muszą tu być- zaczął przekładać książki w poszukiwaniu pudełeczka lub czegokolwiek- Znala..- zaczął
-Kevin-kun?- zapytała Amber stojąc w progu i widząc jak szpera jej w torbie
-Pakuję cię- zaczął nerwowo
-Jesteś taki miły- odparła z uśmiechem- Arigatou

***

-Ohayou onee-chan- powiedziała Nuka stając przy grobie siostry. Miała na sobie czarną sukienkę, a w dłoniach trzymała bukiet białych lilii. Kucnęła i położyła kwiaty pod tablicą- Tak wiele się wydarzyło onee-chan.. Ten rok był wyjątkowy. Już początek roku był niesamowity! Pamiętasz Ami? Kuzynkę Samanty! Przeprowadziła się tu do Japonii. Wtedy postanowiłam dołączyć do klubu piłkarskiego Raimona. No właśnie od tego powinnam zacząć, nasza drużyna wygrała prestiżowy Turniej Strefy Futbolu. A jeszcze w zeszłym roku mieli zaledwie tylko siedmiu zawodników! W niespełna rok udało im się zebrać całą drużynę, ba nawet więcej, znaleźli doskonałego trenera, byłego bramkarza Inazumy! I do tego wygrali mistrzostwa! Wtedy przypomniało mi się jak kiedyś razem grałyśmy w piłkę. Pamiętasz? Jak dałaś mi bransoletkę?- spojrzała na nadgarstek- Podczas naszego pierwszego, wspólnego meczu... Właśnie, gdy Amber doszła do naszej klasy postanowiłam, że muszę dołączyć do klubu! Na początku nie chcieli mnie przyjąć, chociaż pokazałam im co potrafię. Ale z czasem przyjęli mnie do zespołu. Cudownie prawda? Prawie, nauczyłam się niesamowitej techniki hissatsu drużyny Inazumy! Ale niestety nie wychodzi nam to. Ale trener wybrał właśnie mnie do używana tej techniki!- krzyknęła uradowana- Wyobrażasz sobie to Zoe-neechan? Ja wykonywająca hissatsu z Axelem! A właśnie Axel, nie znasz go. Zakochałam się w nim! Jest cudowny! To nasz Ace Striker! Pokochałam go od momentu gdy go zobaczyłam. Właśnie muszę ci coś opowiedzieć. Podczas jednego z meczów wyjazdowych graliśmy z drużyną Akademii Dworskiej, wyobrażasz to sobie? Ich kapitan, Finn zaprosił mnie na bal! Niesamowite prawda? Prawdziwy książę zaprosił mnie na bal!  Już niedługo czekają nas wybory do reprezentacji kraju podczas międzynarodowej strefy! Nie mogę się doczekać! Mam nadzieję, że mnie wybiorą. Tak bardzo chciałabym grać w barwach kraju! Nie mogę się doczekać! Onee-chan! Robi się już późno- powiedziała spoglądając ściemniające się niebo- Muszę już iść. Niedługo znów cię odwiedzę, a w następnym roku opowiem ci znów co się wydarzyło. Do zobaczenia Zoe-neechan!

***

Niebo było już pełne gwiazd, a księżyc jasno świecił na niebie, gdy Amber, Byron i Dango szli wolnym spacerem po parku.
Na ścieżce, którą właśnie szli dziewczyna zauważyła znajome sylwetki. Erick, Bobby, Malcolm i Silvia. Szli dokładnie w ich stronę. W dłoniach trzymali popcorn oraz colę. Dziś miała miejsce premiera filmu, na którą od dawna planowali pójść, a droga przez park była najkrótszą od domu Silvii. Dziewczyna otworzyła szerzej oczy szybko myśląc co teraz. Skoczyć w krzaki i się schować? Czy może lepiej szybko uciec w drugą stronę. Albo ukryć się za najbliższym drzewem? Nie, Dango by ich zdradził. Więc co może teraz zrobić, by ich nie zauważyli. 
-Spokojnie- polecił jej cichym głosem blondyn 
Amber wyprostowała się i z podniesioną głową szła dalej.
-Dango, tylko nie za daleko- krzyknęła jeszcze za psem, za nim ten zniknął za kolejnym drzewem. Para szła dalej, zbliżając się powolnym krokiem do rozgadanej czwórki, która wydawała się tak pochłonięta rozmową, że nie zwróciła na nich uwagi. Byli coraz bliżej, przechodząc obok siebie omal nie stuknęli się ramieniem... Nagle brunetka poczuła na swoim ramieniu dłoń Byrona, która ociągnęła ją od kolizji z niebiesko-włosym.
-Ojć, Przepra.... Amber!?- Bobby, który prawie wpadł na dziewczynę, stanął w miejscu- Sorki, nie zauważyłem cię i... C-co on tutaj... ?
Reszta paczki, Silvia, Malcolm i Erick podeszli uśmiechnięci do niego.
-Co jest stary? O cześć Amber.- Przywitał się Erick i spojrzał na jej towarzysza. Całej czwórce szczęka opadła do ziemi. Wpatrywali się w niego chwilę oniemiali. A ich wzrok padł na jego dłoń, którą obejmował dziewczynę.
-Yyyy, wszystko dobrze?- zapytała niewinnym głosikiem Amber spoglądając na ich zabawne miny
Nikt nic jej nie odpowiedział, patrzyli się tylko głupio na dziewczynę wytrzeszczając oczy.
-Jasne- pierwsza zrehabilitowała się Silvia, która chwyciła Malcolma i Bobiego za rękawy i powoli zaczęła się wycofywać.
- Mam nadzieję że jesteście razem szczęśliwi- wysapał Erick robiąc krok do tyłu- To my wam nie będziemy przeszkadzać-kolejne kroczki- Już sobie idziemy... Róbcie co tam robiliście.... Pa- szybko odbiegł w kierunku ciągniętych przez dziewczynę kolegów.
Amber i Byron nie zważając na dziwne miny kolegów, poszli dalej, w kierunku najbliższej ławki.
-Co to było?- Bobby nadal wpatrywał się w niedaleko idącą parę.
-Widzieliście to?- Erick stał obok niego, również wpatrując się w nich
-To niemożliwe- Silvia stojąca pomiędzy nimi, robiła dokładnie to samo.
-Czy to nie napastnik Zeusa?- osłupiały Malcolm powędrował wzrokiem za oddalającą się parą i przeniósł wzrok na przyjaciół. Ci tylko skinęli głowami.
Otrząsnęli się dopiero gdy spotkana para zniknęła im za drzewami.
-Lepiej już chodźmy.
Wszyscy posłusznie ruszyli się z miejsca
-Nadal nie mogę uwierzyć w to co widziałem- Erick pokręcił głową.
-Dajmy jej spokój. Ma prawo sama wybrać... Chłopaka.
-Dobra! Chodźmy do kina!- Malcolm wysunął się do przodu i przyspieszył tępo, reszta natychmiast go dogoniła. Udali się w stronę kina, totalnie zmieniając temat. Zostawili sprawę Amber daleko za sobą.
-Teraz to będzie mnie czekać opierdol roku- jęknęła brunetka siadając na ławkę. A Aphrodi spojrzał na nią zdziwionym wzrokiem 
-Chyba musiałaś mieć świadomość, że w końcu i tak wszystko wyjdzie na jaw...
No tak miał rację, ale to nie miało wyjść w taki sposób. Owszem wiedziała, że i tak prędzej czy później Raimon dowiedzą się, że spotyka się z Byronem, ale.. Ehh. Cicho westchnęła. Aphrodi usiadł obok niej. Podniósł z ziemi liść i zaczął się nim bawić.
-Idziemy coś zjeść?- zapytał
-Dango- powiedziała pokazując brodą na swojego psa- Nigdzie nas z nim nie wpuszczą..
-Czyli postanowione. Idziemy do ciebie. Mam nadzieję, że przygotowałaś swój pokój na moje przyjście.
-Nie potrafię gotować..
-Nie szkodzi, w tej chwili mam ochotę na coś zupełnie innego niż jedzenie..
                                                 
Zapowiedzi Marka!
Po krótkiej przerwie czeka nas kolejny mecz. Tym razem będzie to spotkanie z naszym pierwszym rywalem, czyli Akademią Królewską. Pierwszy raz zmierzymy się z Jude'm odkąd odszedł do swojej starej szkoły. Jedno jest pewne czeka nas twardy orzech do zgryzienia. Dodatkowo Akademia ma nowego, niebezpiecznego zawodnika! Czy uda nam się pokonać naszych rywali? Aby się tego dowiedzieć koniecznie przeczytajcie następny rozdział pt. "Potyczka z dawnym wrogiem" Ale będzie się działo! 

______________________________
 Siemka robaczki!
Na początku chcemy was przeprosić za to, że dopiero dziś pojawia się nowy rozdział, ale przez Ksawera nie miałam prądu i nijak mogłyśmy napisać rozdział. Przepraszamy ;/
Ale pomimo wszelkich przeszkód udało nam się dokończyć nasze wypociny. Niestety trochę krótko wyszło, ale liczy się jakość, a nie ilość, prawda? Tak więc życzymy udanych wrażeń z rozdziałem i do następnego! BUY :*
P.S. Czekamy na wasze komenty!



czwartek, 21 listopada 2013

plagiat - ZNOWU?

Witajcie kochane robaczki! 
Niestety, nie jest to rozdział, którego się spodziewacie... Jednakże jest to sprawa równie ważna jeśli nawet nie ważniejsza! 
Jakiś czas temu pewna blogerka (nie wymienimy jej imienia z grzeczności) stworzyła swego własnego bloga o tematyce IE, jej pierwszy rozdział wzbudził w nas wiele emocji... był on wierną kopią naszego bloga... Postanowiłyśmy załatwić sprawę pokojowo. Napisałyśmy do tej osoby co sądzimy o kopiowaniu naszej pracy i ostrzegliśmy, że jeżeli jeszcze raz się to powtórzy, pojawią się dla niej przykre konsekwencje... Do tej pory myślałyśmy, że się udało usunęła feralny rozdział... 
DO CZASU. Pojawił się nowy (pierwszy) rozdział... zawierał podobne sceny co u nas - ok, przymrużyłyśmy oko... 
pojawił się drugi rozdział - ulala... scena, na którą nie wpadłaby autorka omawianego bloga... 
pojawił się trzeci rozdział... - gdy go przeczytałyśmy... sorki za wyrażenie, TO AŻ KURWICA NAS STRZELIŁA- była to wierna, IDENTYCZNA kopia naszego rozdziału! Jedyne co było pozmieniane, to imiona głównych bohaterów! Identyczne sytuacje, identyczne dialogi, nawet z ust tych samych postaci, oj tu już miarka się przebrała. 
Poświęcamy prowadzeniu tego bloga mnóstwo pracy i czasu. Wiele razy zastanawiamy się nad wątkami przez bardzo długi okres czasu. Wiele razy pisałyśmy rozdziały po nocach i przez wiele tygodni zanim wreszcie uznałyśmy, że są godne opublikowania. Zmieniałyśmy sytuacje, dialogi, opisy, postacie, o meczach nie wspominając. Piszemy dla was, dla fanów Inazumy, by sprawić wam przyjemność, by pokazać wam NASZĄ wersję kolejnego sezonu serii. A nie po to, by pierwsza lepsza blogerka zrobiła kopiuj/wklej i opublikowała to jako swoje dzieło... Dodatkowo wyżej wymieniona osoba jeszcze bezczelnie reklamuje się u nas, w naszym dziale "Konkurencja", na blogu z którego wszystko zerżnęła..  (na próżno poszukiwania robaczki, jej komentarz został usunięty, by oszczędzić jej przykrych komentarzy..)
Kochane robaczki, pomóżcie nam w tej ciężkiej, może to złe określenie w gorzkiej chwili..

Dziękujemy za przeczytanie naszego apelu...

/kopiowanie cudzych tekstów, nieważne czy opowiadań, prac, czy pomysłu to najzwyczajniej w świecie KRADZIEŻ!/ 

A jeżeli czytasz to TY - mamy nadzieję, że się opamiętasz i pousuwasz wszystko to, co nam odebrałaś.... Zacznij w końcu pisać sama z siebie, a jeżeli nie potrafisz- nie rób tego w ogóle... 






niedziela, 17 listopada 2013

32. Przyjaciel czy wróg


Od spektakularnego zwycięstwa Nuki w konkursie talentów minęło zaledwie tylko kilka dni. W poniedziałek wszystko wróciło do normy. Jeżeli poprzedni stan można było tak określić.
Większość zawodników Raimona znajdowało się właśnie w domku klubowym.
-Co tam masz Kevin-kun?- zapytała zaciekawiona Silvia spoglądając na chłopaka, który czytał jakąś książkę
-"Uzależnienia i jak je rozpoznać"- przeczytała Nuka napis na okładce- Mamy jakieś zadanie na biologię? I czemu znów nic o tym nie wiem?- zapytała w kierunku pozostałych członków zespołu, którzy należeli do drugiej klasy
-Nie przypominam sobie- zaczął Erick
-To nie zadanie domowe- zaczął napastnik
-Więc po co to czytasz?
-No a jak myślicie?- musieli przyznać, było to dość retoryczne pytanie- Słuchajcie jestem teraz w rozdziale "jak sprawdzić obecność używek w organizmie", piszą tu, że najlepszą metodą jest wysłanie do laboratorium włosów!
-Włosów? Takich normalnych z głowy?- zapytał zaciekawiony Steve
-Yhym. Podobno potrafią wybadać co zażyłeś i ustalić nawet dokładną datę!
-A po co ci takie coś?- zapytał poirytowany Axel
-Nie mówcie, że nie chcecie się dowiedzieć co wzięła podczas meczu z Rycerzami. A jeżeli było to coś nielegalnego? Co jeżeli bierze to od jakiegoś czasu? Jeżeli w ogóle nie potrafi grać tylko wszystko jej wychodzi po zażyciu takiego świństwa? Nigdy się nad tym nie zastanawialiście?
-Nie wybiegasz czasami za daleko?- zdenerwowała się Nelly
-Hej, może dajmy sobie z tym spokój co?- zaczęła Nuka stając pomiędzy Natsumi i Kevinem, którzy wymieniali mordercze spojrzenia- Znam Ami trochę dłużej i nie sądzę, by była zdolna do takiego czegoś. Poza tym pogodziłyśmy się!- krzyknęła uradowana klaszcząc w dłonie
-A-ale jeszcze niedawno byłyście gotowe wydrapać sobie wzajemnie oczy- odparł Sam, a pozostali mu przytaknęli
-Wiem, wiem. Ale Ami sama przyznała, że była w szoku jak mnie przepraszała....
-Przepraszała?- powtórzyli kolejno zawodnicy znajdujący się w domku
Jakoś mało wiarygodne wydawało im się by Amber jako pierwsza wyciągnęła rękę na zgodę..

***

Nastał dzień meczu. Stadion Królewskich pękał w szwach. Na całe szczęście zawodnicy Raimona mieli zarezerwowane bilety przez co nie musieli czekać w bajecznie długich kolejkach by je kupić. Ach Nelly co oni by bez niej zrobili, jako jedyna o tym pomyślała.
Piłkarze, menadżerki i inni gapie, którzy załapali się na wyjazd powoli zaczęli zajmować swoje miejsca.
-Ale super! Już nie mogę się doczekać!- krzyknął uradowany Mark siadając
Obok niego usiadł Erick i natychmiast zaczęli dyskutować na temat dzisiejszego meczu.
Drużyna Raimona zajęła jedne z lepszych miejsc, o ile nie najlepszych. Cztery rzędy w sektorze C czyli przypadające idealnie na środek boiska (DZIĘKUJEMY NELLY).
/Pierwszy rząd: Celia, Nelly, Silvia, Erick, Mark
Drugi rząd: -, Nathan, Nuka, Kevin, Axel
Trzeci rząd: Bobby, Steve, Jim, Max, Chester Horse
Czwarty rząd: Jack, Todd, Timmy, Sam, Willy/
Mark rozejrzał się w poszukiwaniu na trybunach jakiś znajomych twarzy. Po prawej stronie zasiedli uczniowie z Shuriken. Idealnie za nimi znajdowali się uczniowie Zeusa z Byronem na czele. . Na ich widok kapitan spoważniał. Spojrzał na Byrona, który dumnym, lekceważącym wzrokiem wpatrywał się boisko, czekając na rozpoczęcie spotkania. Gdy dostrzegł, że brunet na niego patrzy przeniósł swoje zimne spojrzenie na niego i zmrużył swoje krwistoczerwone oczy. Oczywiście nie oszczędził sobie tego swojego chytrego uśmieszku, jakby wiedział coś czego on nie. Wymiana wrogich spojrzeń trwałaby dłużej gdyby nie menadżerka Zeusa, która podeszła do kapitana.
-Afuro-sama- powiedziała delikatnym głosem jakby w obawie, że Byron ją uderzy- Wszystko gotowe, tak jak chciałeś
-Dobrze- odparł nawet na nią nie patrząc, swoją uwagę skoncentrował ponowie na boisku. Wraz z momentem gdy Byron oderwał wzrok od kapitana, ten ponownie zaczął szukać znajomych twarzy. Po lewej Raimona byli uczniowie Królewskich, którzy w związku z meczem drużyny mieli odwołane zajęcia. Tuż za nimi byli Otaku wraz ze swoimi menadżerkami z Maid Cafe. Nuka w obawie, że któraś z nich ją rozpozna i nie daj boże zacznie wołać osunęła się niżej by nikt jej nie widział.
-Gdzie Kohaku-san*? *kohaku = bursztyn = Amber- zapytała Celia odwracając się i patrząc na puste miejsce 
Wszyscy wzruszyli ramionami.
-Może napiszę do niej sms'a- powiedziała Aki i wyciągnęła swój telefon
-Zobaczcie!- krzyknęła Nuka wstając i opierając się dłońmi na plecach Silvii tym samym sprawiając, że dziewczyna bliżej poznała się ze swoimi kolanami- Wychodzą rezerwowi!
Faktycznie, przez tunel wyłonili się trenerzy wraz z zawodnikami rezerwowymi. W przypadku Akademii była to Mia, którą chcieli oszczędzić na drugą połowę. Natomiast ich przeciwnicy nie mieli nikogo na ławkę, a trener sam wyglądał jakby dopiero co skończył liceum... Ale trzeba było przyznać był nieziemsko przystojny. Jasnobrązowe, piaskowe włosy w połączeniu z delikatną opalenizną sprawiały, że każda dziewczyna na trybunach poczuła "doki, doki".
-Wychodzą na boisko!- wydarł się Mark i podobnie jak Nuka wstał i podszedł bliżej drabinek by móc lepiej widzieć
Zaczął przyglądać się wychodzącym zawodnikom zarówno z drużyny gospodarzy jak i gości. Już na pierwszy rzut oka coś było nie tak...
-Łeeee?- wydał z siebie coś na wzór pisku małpy, co chyba miało oznaczać zdziwienie...
-D-dziewczyny?!- zapytał Erick spoglądając na murawę boiska
Rzeczywiście, drużyna z którą mieli mierzyć się Królewscy to same dziewczyny. Każda z nich odziana w morski strój, bramkarka natomiast miała fioletowy. Sędzia stanął pomiędzy kapitanami i nakazał symboliczne uściśnięcie dłoni pomiędzy nimi. Każda z drużyn wylosowała jedną połowę i wkrótce piłkarze stali na swoich pozycjach.
-Witam wszystkich kibiców na dzisiejszym emocjonująco zapowiadającym się spotkaniu pomiędzy drużynami Akademii Królewskiej prowadzonej przez Henry'ego Blacka oraz Uczelni Elaqui trenowanej przez Jonathana Browna!- powiedział ojciec Chestera przez mikrofon, a jego głos odbijał się echem przez kilka sekund
-Ee- zaczął Mark
-Ee-ela- powtórzył Kevin
-ELAQUA?!- wrzasnęła niebieskowłosa
-N-nie, chyba nie myślisz, że- zaczął Nathan w kierunku przyjaciółki i spojrzał na wolne miejsce obok siebie- Nie, to niemożliwe...
Gwizdek sędziego. Zaczynają goście. Niziutka blondyneczka o fryzurze identycznej jak Fubuki Atsua z 9 na plecach (Irina Poliakoff) podaje piłkę do tyłu, jakby całkowicie ignorując drugą napastniczkę - miedzianowłosą piękność (Amanda Stone "Opal" #10).
-Beky, twoja!- krzyknęła napastniczka w kierunku czerwonowłosej dziewczyny z dwoma sterczącymi kitkami (Rebekah Black #6). Zarówno atak jak i pomoc ruszył do przodu, oczywiście pomijając Amandę, która stała z założonymi rękoma i nie miała zamiaru się ruszyć.
-Drużyna Elaqui atakuje, ale co to?! Wygląda na to, że ich obrona pomyliła boisko z plażą!
Cała obrona łącznie z bramkarzem zamiast być gotowym do gry siedziała sobie w kółeczku i zażarcie o czymś dyskutowała.
-I wtedy powiedziałam mu...- opowiadała różowo włosa dziewczyna zaczesana identycznie jak Salior Moon z wyjątkiem grzywki (Roxana Prix #3)
-Ale ja się nudzę- głośno jęknęła druga obrończyni z długimi blond włosami (Emily Jumelles #12)
-Co ty nie powiesz?- krzyknęła w jej kierunku Amanda ze środka boiska. Podobnie jak obrona uznała, że stanie jest zbyt męczące. Napastniczka siedziała po turecku, a łokciem opierała się o kolano- Wy to możecie sobie bynajmniej pogadać...- powiedziała sama do siebie- O! Cześć?- spojrzała w górę i ujrzała Davida, który z niedowierzaniem wpatrywał się w nią i pozostałe odpoczywające dziewczyny.
-David, spokojnie to na pewno ich strategia. Chcą nas pewnie zdenerwować lub wystraszyć..- powiedział Jude w biegu
-Wole już się nudzić niż siedzieć z nimi i wysłuchiwać godzinnej historii o nowo kupionych butach- mruknęła trzecia obrończyni, płomiennoruda Sierra Fox (#5)
-Ale ty możesz się bynajmniej przejść- dodała bramkarka, która leżała na linii z szeroko rozłożonymi rękoma i wpatrując się w niebo (Nova Richi #1)  
-Ehhh- westchnęła ostatnia dziewczyna z obrony, miała, krótkie do ramion brązowe włosy i pomarańczową opaskę z dwoma kokardkami po bokach- Gdyby moja drużyna podchodziła do meczów tak jak wy...- tej pani chyba nie musimy przedstawiać, ale dla niekapujących Amber Stourt (#4).
Tymczasem pozostała cześć drużyny była już prawie przy polu karnym przeciwników. Zawodniczki wymieniały pomiędzy sobą szybkie podania mijając przy tym piłkarzy Królewskich. Katherina Bahm (#11), czarnowłosa dziewczyna ostatniej klasy, która na ten mecz założyła opaskę kapitańską została pokonana przez Jude'a, który wykorzystał przeciwko niej swoją technikę hissatsu - Ilusion ball.
-To nie fair!- krzyknęła gdy kapitan Taikoku ją ominął- Emma!
Bliźniaczka Emily Jumelles, Emma (#13), która aktualnie znajdowała się przy ostatnim obrońcy przeciwników kiwnęła głową. W jednym momencie zerwała się i sprintem ruszyła do przodu mijając błyskawiczne kolejne metry dzielące ją od piłki. No tak, czego można było się spodziewać od szkolnej lekkoatletki. Tak, Emma podobnie jak kiedyś Amber, należała do sekcji lekkoatletycznej w Elaqui. Blondynka już po paru sekundach była przy Jude'u i wślizgiem próbowała mu odebrać piłkę, nadaremnie. Przecież nie bez powodu Akademia wygrywała puchar Strefy Futbolu dwa razy zanim trafili na Raimona.
-David, Daniel, Dereck, wasza!- krzyknął Kidou posyłając piłkę w kierunku wymienionych zawodników
Futbolówka leciała w szła w kierunku David'a ale w ostatnim momencie przechwyciła ją ostatnia niewymieniona wcześniej zawodniczka Elaqui - Lizzie McQueen (#8)
-Moja!- mruknęła z satysfakcją na ustach
-Nie byłbym tego pewien- krzyknął Dereck i wślizgiem odebrał jej piłkę, że aż się przewróciła
-Ehhh, wypadałby wstać co nie?- zapytała leniwie Emily, pozostałe członkini obrony leniwie przytaknęły
David, Daniel oraz Derec zaczęli przygotowywać się do tego co zostało im przerwane- Zabójczej Formacji. Pierwszy z nich wystrzelił piłkę wysoko w górę po czym wszyscy wyskoczyli do niej.
-Death Zone!- krzyknęli jednocześnie kopiąc piłkę w światło bramki.
-Spokojnie zajmę się tym- powiedziała bramkarka po czym chwyciła jedną dłonią ściśniętą pięść i strzeliła kościami w palcach, identycznie zrobiła z drugą dłonią- No to zaczynamy...- złożyła dłonie jak do modlitwy i zamknęła oczy, a wkoło niej zaczęły pojawiać się pojedyncze pęcherzyki wody. Gdy piłka znalazła się w odpowiednim zasięgu, Nova wyciągnęła dłoń w jej kierunku a ta została otoczona przez ogromny, wodny...- Balon Hectoni!- krzyknęła, w tym momencie futbolówka bezwładnie wpadła w jej ręce- Teraz nasza kolej! Sierra!
-OK!- rudowłosa zgrabnie przechwyciła piłkę i zaczęła biec do przodu. Na jej drodze stanął David, jednak nie przejęła się tym zbytnio- Z drogi!- krzyknęła i zamachnęła się nogą jakby chciała go uderzyć, niebiesko-włosy w ostatnim momencie odsunął się by nie dostać. Sierra odwróciła się tyłem do bramki rywali- Roxy!- krzyknęła kopiąc piłkę w jej stronę
-Podanie do tyłu?- zdziwił się napastnik Królewskich
Elaqua zaczęła wymieniać między sobą podania cały czas przesuwając się do przodu..
-Cholera, jest źle. Peter, Ben!
Dwaj obrońcy ruszyli na Rebekę, która zbliżała się do nich. Jednak pomocniczka zachowała zimną krew i wykopała piłkę wysoko ponad ich głowami. W powietrzu przechwyciła ją Amber, która nie wiadomo kiedy wkroczyła na połowę rywala.
-Dziękuję, Beky- powiedziała, gdy wylądowała na ziemi po czym spojrzała na bramkę którą bronił Joe. Ugięła delikatnie kolana i ponownie wyskoczyła w powietrze- Mroczne Torna.... żartowałam- zaśmiała się- Ina, twoja!- i podała w kierunku niekrytej przez nikogo blondynki.
-Ślizg Hectoni- zawołała i natychmiast zaczęła ślizgać się po boisku jak po lodzie, w momencie gdy piłka do niej dotarła wykonała wyskok znany z łyżwiarstwa figurowego, podwójnego axela i strzeliła w bramkę.
-Ściana mocy!- krzyknął Joe zatrzymując jej strzał
-Nuka, to ona też?- zapytał zbity z tropu Erick
-Ślizg Hectoni to podstawowe hissatsu Elaqui. Opanowanie go jest równoznaczne z zostanie pełnoprawnym zawodnikiem drużyny. Bez Ślizgu nie ma nawet mowy o wejściu na boisko...
-Zatrzymał to- szepnęła dziewczyna pustym wzrokiem wpatrując się w piłkę trzymaną przez bramkarza- Zatrzymał
-Ina to jeszcze nie koniec
-Nie odpuszczę mu
-Gus twoja!- powiedział Joe rzucając piłkę w kierunku obrońcy
-NIC Z TEGO!- Ina z prędkością światła przechwyciła piłkę- Teraz poznacie prawdziwą Śnieżną Zamieć!- zmrużyła swoje ciemnoniebieskie oczy i w tym momencie boisko zamieniło się w lodowisko. Trawę pokryła gruba warstwa lodu, a z nieba padał śnieg. Z trybun zwisały długie lodowe sople, a barierki i schody pokryte były szronem.
-Shoot Command 02! <Lodowa Rozpacz>- podrzuciła piłkę wysoko w górę i bez niej i ruszyła na bramkę. Nie przeszkadzał jej lód, wręcz przeciwnie. Wbiegła po lewym słupku na poprzeczkę bramki i odbiła się do niej. W powietrzu wykonała salto i skierowała piłkę prosto w prawe okienko. Joe nie był w stanie nawet się ruszyć.
-Eeeee- wrzasnęła Nuka porywając się na obie nogi
-O co chodzi? Nuka-chan?- zapytała Silvia
-Do tej pory myślałam, że to tylko pic na wodę. Tylko bajeczka by nas zmotywować. Gdy jeszcze uczyłam się w Polsce, mówili nam, że stworzą dla nas specjalne techniki. Tylko i wyłącznie dla nas. Dla najlepszych. Miały być kodowane w specjalny sposób zależnie od typu hissatsu. Do tej pory nigdy nie widziałam Komendy...
-I tak kończy się pierwsza połowa! Goście prowadzą 0:1! Jestem pewny, że to nie koniec emocji jakie dostarczy nam to spotkanie!
-Ałć- syknęła Ina podchodząc do ławki ponieważ Jo uderzył ją zwiniętymi w rulon dokumentami
-Co wam mówiłem przed meczem? Żadnych Komend w pierwszej połowie!
-Nie dam się pokonać jakiemuś tuptusiowi
-Tuptusiowi?- powtórzyła rozbawiona Amber
-Ty też mi podpadłaś. Kto ci kazał tak daleko wybiegać? Miałaś dużo szczęścia, że nie odgwizdali spalonego. Dobra, mniejsza z tym, stało się. W drugiej połowie zmieniamy formacje przejdziemy do formacji alfa 3-4-3. Katherina, Ina i Amanda na ataku, Beky, Lizzie i bliźniaczki na pomocy, a Amber, Sierra i Pixie na obronie. Teraz możecie używać wszystkich hissatsu bez ograniczeń. Sierra i Lizzie uważajcie na faule, tym bardziej, że w Japonii są bardziej na to surowi.
-Wyluzuj- powiedziała blond pomocniczka
-Sugoi!- krzyknął uradowany kapitan Raimona- Niesamowite!
-Endou-kun- zaczęła Nelly- Przecież Królewscy przegrywają..
-Wiem, ale... Ten mecz jest zdumiewający!- dodał spoglądając na drużne Elaqui
-Ich trener jest bardzo młody- stwierdziła Silvia
-Yhym, Jo ma 20 lat, kiedyś chodził z moją starszą siostrą.
-Rozumne- mruknął kapitan
***

Sędzia odgwizdał koniec przerwy i zawodnicy ponowie stali gotowi do gry na swoich pozycjach. U Królewskich zaszła zmiana. Mia weszła na boisko i dumnie prezentowała się w stroju Akademii. 
-Mia, Mia, Mia!- wszyscy widzowie jak jeden odwrócili się do tyłu, ich oczom ukazał się widok 16 dziewczyn, wszystkie ubrane jednakowo w malinowe dresy z niebiesko-włosą kobietą na czele, która wymachiwała flagą we wszystkie strony- Mia jesteś najlepsza! Mia!
-To chyba dziewczyny z Osaki, starej drużyny Mii-nee-chan- powiedziała Celia
-MIA!
Mimo, że stadion był w stanie pomieścić tysiące gości, Mia i tak usłyszała nawoływania swoich dawnych koleżanek z drużyny, na co lekko się zarumieniła.
-Zaczynamy drugą połowę, przy piłce gospodarze, którzy przegrywają jedna bramką. Kapitan, Jude Sharp zagrywa do Davida Stamforda.
Napastnik biegł z piłką i starał się ocenić sytuację. Gdyby teraz podał do Daniela, który był za nim z pewnością, jedna z bliźniaczek by mu ją odebrała. Z kolei gdyby podał do Jude'a przeszkodziłaby mu różowo-włosa salior moon...
-Mia!- krzyknął podając do dziewczyny, która wysunęła się na czystą pozycję
Błyskawicznie przed nią pojawiła się Sierra.
-Nie tak szybko!
-Good Smell!- powiedziała pomocniczka i posłała w kierunku rudowłosej różową mgłę, która sprawiła, że przeciwniczka osłabła i upadła śpiąca na ziemię- Kidou-sama, Sakuma-kun!
Cała trójka wyskoczyła jednocześnie z tego samego miejsca i zaczęła krążyć wkoło piłki w powietrzu. Do czasu, aż pojawiły się fioletowe linie zamykając ich energię w energetycznym trójkącie. Podobnie jak w przypadku Zabójczej Formacji odbili się nogami od piłki, ale w tym przypadku wykonali salto w powietrzu i ponownie uderzyli w futbolówkę ze zwiększoną mocą- Death Zone nr2!
-Balon Hecto...Au!- bramkarka nie była w stanie złapać potężnego strzału trójki zawodników Akademii, wraz z piłką wpadła w bramkę
-GOOOOL! Królewscy wyrównują na samym początku drugiej połowy!
Gwizdek sędziego. Od środka boiska zagrywa Elaqua. Ina podaje do kapitanki.
-Katherina Black, przy piłce. Podaje do Emily Jumelles, nie to Emma. Jednak nie to Emily. Chwila, chwila wygląda na to, że bliźniaczki się zamieniają miejscami, i to dosłownie.
Nie byłoby to widoczne dla widzów i piłkarzy gdyby nie numery na koszulkach obu zawodniczek. Raz widniał na nim numer 12, a raz 13, co oznaczało, że siostry zamieniają się miejscami.
-Atak Klonów!- krzyknęły mijając napastników przeciwników
-Ilusion Ball- przed jedną z nich pojawił się Jude i odebrał jej piłkę- Mia!
-Hai!
Gra przypominała teraz grę w ping ponga, gdy jedna z drużyn przejęła narzędzie gry, druga od razu jej je odbierała. Przez następne 10 minut nie działo się nic szczególnego godnego opisania.
-Zaczynam się irytować- wydyszała Ina, która kiwała się z Danielem- Opal, pomóż nam!- krzyknęła w kierunku stojącej w bezruchu napastniczki
Na to właśnie czekała. Nie bez powodu nie raczyła ruszyć się dotychczas z miejsca. Od zawsze Amanda stanowiła asa w rękawie swojej drużyny. W jednym momencie dziewczyna poderwała się z miejsca i z szybkością błyskawicy odebrała piłkę od walczących o nią zawodników.
-Tak trzymaj, Opal!- powiedziała kapitanka spoglądając w jej stronę miedzianowłosej
-Ma idealny balans ciała- stwierdził Jude przyglądając się jej ruchom, gdy mijała jego przyjaciół jakby byli amatorami
Nie wiadomo kiedy dziewczyna znalazła się tuż pod bramką rywali. Jednak nie miała zamiaru wykonywać strzału.
-AMBER!- krzyknęła podając do brunetki, która niezauważalnie pojawiła się w polu karnym
-Shoot Command 07 <Double Shoot>- krzyknęła i piętą rozbiła piłkę na dwie, otoczone jedna czerwoną, a druga niebieską aurą. Wykonując w powietrzu salto kopnęła obie piłki, które połączyły się ponownie w całość. Jej strzał z przerażającą mocą wpadł do bramki, a Joe nie był w stanie zareagować.
Wynik na tablicy ponownie się zmienił, 1:2.
Gwizdek sędziego. Zmiana zawodników. Na czarnej tabliczce trzymanej przez sędziego bocznego widniała czerwona 10. Jednak nie wyświetlał się zielony numer oznaczającego zawodnika, który miał wejść. Amanda Stone zeszła z boiska pozostawiając drużynę w dziesięciu. Gdy tylko przekroczyła białą linię oddzielającą boisko od reszty świata podbiegła do niej jakaś dziewczyna i razem zeszły do szatni.
Teraz Królewscy mieli przewagę liczebną i mogli to wykorzystać. Ponownie zaczęli wykonywać Death Zone nr2!
-Nie tym razem! Keeper Command 12 <Diabelskie sidła>- powiedziała Nova i wbiła palce obu dłoni w ziemię. Natychmiast z ziemi wyrosły długie, grube korzenie niczym macki, które oplotły lecącą piłkę oraz wszystkich zawodników Akademii bez wyjątku, łącznie z bramkarzem i znajdującymi się w powietrzu Mią, Jude'm i Davidem.
To nie może się tak skończyć, nie możemy przegrać. David i reszta sprowadzili mnie bo wierzyli, że razem będziemy w stanie wygrać z każdą drużyną, nawet Zeusem i Raimonem. A tu co? Pierwszy mecz i przegrywamy.., Mark by się nie poddał. Nie tego mnie nauczył.... pomyślał Jude, próbując wyswobodzić się z korzeni
Bramkarka rzuciła piłkę w kierunku pomocy, ale przechwycił ją Jude.
-Sakuma, szybka kontra!- polecił kapitan
-Hai! Królewski Pingwin nr1!- zagwizdał i ustawił się w pozycji strzeleckiej. Pięć czerwonych pingwinów przyczepiło się do wysoko podniesionej nogi, a napastnik kopnął piłkę. Niesiona siłą latających ptaków pokonała Novą i wpadła do bramki.
-Cholera, za szybko! Nie mogłam nic zrobić!- powiedziała uderzając pięścią w słupek bramki.

***

Po skończonym meczu Amber wraz z pozostałą częścią swojej drużyny udała się na pizze by móc uczcić ponowne przywrócenie ich klubu piłkarskiego. Od dwóch lat Elaqua nie miała wystarczającej ilości osób by móc prowadzić drużynę. Dzisiejszy mecz był początkiem na nowo odnowionego klubu.
-Za klub!- krzyknęła kapitanka wznosząc szklankę z sokiem, reszta dziewczyn poszła w jej ślady
-Dziewczyny...- zaczęła Irina, ale nie dokończyła Amber spojrzała na nią pytającym wzrokiem
-Cicho!- mruknęła
Odpowiedź nadeszła sama, w drzwiach do lokalu, stał Byron Love we własnej osobie! Wpatrywał się w nią tymi swoimi krwistoczerwonymi oczami i lekkim uśmieszkiem.
-Mogę się przysiąść?- zapytał uprzejmym, czarującym głosem
-J-jasne...-usłyszał w odpowiedzi drżący głos

Zapowiedzi Marka!
Od meczu pomiędzy Elaquą i Królewskimi zarówno Nuka jak i Amber zachowują się dość dziwnie. Pierwsza z nich przechodzi jakby depresję, a druga przeciwnie jest jakby w euforii. Czy to nie dziwne? Jednak poznamy dwie skrywane przez nie tajemnice, które przedstawią je w zupełnie innym świetle niż dotychczas... Aby dowiedzieć się więcej, koniecznie przeczytajcie następny rozdział pt. "Odkryte tajemnice" Ale będzie się działo! 

________________________________________________________________
No siema Kochani Czytelnicy! C:
Co tam u was słychać? Jak się rozdział podobał?? xD
Mam nadzieję, że bardzo ^_^ Choć ocenę pozostawiamy jak zwykle wam. Czekamy na wasze komentarze i z góry przepraszamy za nieodpisywanie na nie... Tak się jakoś złożyło, no ale sami musicie przyznać, że to kłopotliwe zajęcie heh ;3
Ankieta zakończona, wygrała Nuka... Tak jakby ktoś jeszcze nie wiedział. Ja osobiście jestem zaskoczona tak wysoką frekwencją, no bo bez kitu, 36 osób!! o.O Arigatou!! :*  Mam nadzieję, że zobaczymy waszą aktywność również pod tym postem ;P Wasze komy serio bardzo nam pomagają i motywują więc kochani do dzieła! <3 Weny tym co piszą (I czekamy na wasze rozdziały!! ).
Do kolejnego rozdziału ;*

PS: Prawie zapomniałam! Chciałam wam tylko powiedzieć, że wszystkie wasze komy, czy to pod aktualnym, czy też pod jakimiś wcześniejszymi postami, są przez nas czytane! Wszystkie widzimy i za wszystkie bardzo dziękujemy!
No to chyba tyle na dziś xDD